Showing posts with label glee. Show all posts
Showing posts with label glee. Show all posts

Thursday, 17 March 2011

I am in misery

Nie, naprawdę nie - to tylko piosenka z najnowszego odcinka Glee weszła mi do głowy, i nie chce wyjść.

Bo ja lubię ten serial. Ja, która ubolewam, że na portalu Miasto Muzyki nie ma jeszcze stacji "RMF Broadway". Ja, której ostatnie dwa odcinki bardzo przypadły do gustu, ze względu nie na muzykę, ale na świetnie opowiedziane historie. Postawiono ważne pytania, pokazano metody rozwiązywania poważnych problemów. Rozmowa ojca z synem-gejem o seksie? Pierwszorzędna. Bardzo żałuję, że ze mną nikt nigdy w ten sposób nie porozmawiał, i że musiałam się pewnych rzeczy uczyć metodą prób i błędów - co ostatecznie skończyło się dobrze, ale za jaką cenę? No, nieważne: ważne, że Glee przekracza pewne niepisane granice, poza które "seriale dla młodzieży" nie odważyły się dotąd wychodzić. I fajnie, i dobrze, że jest właśnie tak.

Właściwie to tylko tyle chciałam napisać: że się podbudowałam, i że od wczoraj śpiewam Blackbird, i że Guinness pity z butelki, bo się nie ma czasu, jest zwyczajnie niedobry. Że może napiję się lepszego Guinnessa jutro, w przemiłym towarzystwie, na Starówce w Gdańsku.

I że miłego weekendu Wam życzę, już dziś, bo sama go rozpoczynam jutro z samego rana.