Nerd wewnętrzny, znaczy się.
Przykład: Sepulka poinformowała mnie wczoraj, że CC w naszym pięknym mieście organizuje maraton reżyserskich wersji LOTRa, dziś od dwudziestej drugiej do, circa about, dziesiątej trzydzieści jutro rano. Moja reakcja?
No ależ proszę. Taki maraton mogę sobie urządzić w domu, na kanapie pod kocykiem, z nieograniczonym dostępem do Earl Greya i opcją przewijania wędrówki przez Mordor.
Czy to już objaw starości? Czy po prostu rozleniwienia?
Z drugiej strony: wczoraj wyrwałam się wcześniej z pracy, żeby pojechać z Sepulką i Tenel do BDG, obejrzeć Frankensteina z Benedictem. (Być może kiedyś napiszę coś w rodzaju porządnej recenzji z tego wydarzenia: w tej chwili moje wnętrzności nadal śpiewają z zachwytu i nie jestem w stanie składać logicznych, gramatycznie poprawnych zdań.) Z trzeciej strony, w tym roku dostanę na Gwiazdkę kubek TARDIS, który sama sobie kupiłam (takie prezenty lubię najbardziej). Z czwartej strony, na samą myśl o Hobbicie mam ciarki i dreszcze. Nnngh, jak mawiają ludzie na Tumblrze.
Czyli: może on jeszcze nie stetryczał tak całkiem i do cna, ten mój nerd? Może po prostu się wysnobował?...
Taak. Tak będę sobie powtarzać.
Przykład: Sepulka poinformowała mnie wczoraj, że CC w naszym pięknym mieście organizuje maraton reżyserskich wersji LOTRa, dziś od dwudziestej drugiej do, circa about, dziesiątej trzydzieści jutro rano. Moja reakcja?
No ależ proszę. Taki maraton mogę sobie urządzić w domu, na kanapie pod kocykiem, z nieograniczonym dostępem do Earl Greya i opcją przewijania wędrówki przez Mordor.
Czy to już objaw starości? Czy po prostu rozleniwienia?
Z drugiej strony: wczoraj wyrwałam się wcześniej z pracy, żeby pojechać z Sepulką i Tenel do BDG, obejrzeć Frankensteina z Benedictem. (Być może kiedyś napiszę coś w rodzaju porządnej recenzji z tego wydarzenia: w tej chwili moje wnętrzności nadal śpiewają z zachwytu i nie jestem w stanie składać logicznych, gramatycznie poprawnych zdań.) Z trzeciej strony, w tym roku dostanę na Gwiazdkę kubek TARDIS, który sama sobie kupiłam (takie prezenty lubię najbardziej). Z czwartej strony, na samą myśl o Hobbicie mam ciarki i dreszcze. Nnngh, jak mawiają ludzie na Tumblrze.
Czyli: może on jeszcze nie stetryczał tak całkiem i do cna, ten mój nerd? Może po prostu się wysnobował?...
Taak. Tak będę sobie powtarzać.

