Ja się już kompletnie nie odnajduję, moi mili.
Powinnam się wyprowadzić z Tumblra. To złe miejsce jest, ów Tumblr. I dziwnych ludzi się tam poznaje. (Wspaniałych i uroczych, owszem też, ale jedna dziwna osoba potrafi kompletnie wyprowadzić człowieka z równowagi.)
Ale nic to. Trzeba zagryźć zęby, i raz wreszcie pomyśleć o sobie. Staram się być dobrą przyjaciółką, ale nic nie poradzę na to, że ktoś sobie roi mrzonki i lubuje się w jojczeniu na temat własnej nieszczęśliwości. Nie każcie mi dźwigać ciężaru świata na ramionach, bo nie podołam. Jestem tylko człowiekiem, kochani.
Z zupełnie innej beczki: Szkocja i północna Anglia to są te miejsca, w których mogłabym mieszkać choćby od jutra, i nie żałowałabym emigracji ani przez moment. Wszystko mi tam pasuje. Ludzie. Pogoda. (Tak!) Powietrze, od którego kręcą mi się włosy. Pejzaż za oknem. Muszę tam wrócić, po prostu MUSZĘ. Imperatyw kategoryczny.
A poza tym, dostałam zdjęcie z dedykacją od Phyllis, wywalczone dla mnie przez znajomą - i drugie, już takie 'standardowe', w odpowiedzi na mój list z LUTEGO. Niech żywi nie tracą nadziei, co? ;) Pięknie jest, powiadam Państwu. Aczkolwiek... czasami czuję, że jestem już za stara na to wszystko. Na GIFy. Na migające światełka. Na podskoki i piski. Na bycie tzw. crazy fangirl. I to wcale nie dlatego, że skończyłam tyle lat, ile skończyłam: raczej dlatego, że w tej chwili moje priorytety rozkładają się nieco inaczej.
I nie przepraszam za to. Prędzej czy później i tak dopadnie mnie ochota na skakanie po pokoju. Być może z całkiem innego powodu - ale o tym sza, nie zapeszajmy...
Powinnam się wyprowadzić z Tumblra. To złe miejsce jest, ów Tumblr. I dziwnych ludzi się tam poznaje. (Wspaniałych i uroczych, owszem też, ale jedna dziwna osoba potrafi kompletnie wyprowadzić człowieka z równowagi.)
Ale nic to. Trzeba zagryźć zęby, i raz wreszcie pomyśleć o sobie. Staram się być dobrą przyjaciółką, ale nic nie poradzę na to, że ktoś sobie roi mrzonki i lubuje się w jojczeniu na temat własnej nieszczęśliwości. Nie każcie mi dźwigać ciężaru świata na ramionach, bo nie podołam. Jestem tylko człowiekiem, kochani.
Z zupełnie innej beczki: Szkocja i północna Anglia to są te miejsca, w których mogłabym mieszkać choćby od jutra, i nie żałowałabym emigracji ani przez moment. Wszystko mi tam pasuje. Ludzie. Pogoda. (Tak!) Powietrze, od którego kręcą mi się włosy. Pejzaż za oknem. Muszę tam wrócić, po prostu MUSZĘ. Imperatyw kategoryczny.
A poza tym, dostałam zdjęcie z dedykacją od Phyllis, wywalczone dla mnie przez znajomą - i drugie, już takie 'standardowe', w odpowiedzi na mój list z LUTEGO. Niech żywi nie tracą nadziei, co? ;) Pięknie jest, powiadam Państwu. Aczkolwiek... czasami czuję, że jestem już za stara na to wszystko. Na GIFy. Na migające światełka. Na podskoki i piski. Na bycie tzw. crazy fangirl. I to wcale nie dlatego, że skończyłam tyle lat, ile skończyłam: raczej dlatego, że w tej chwili moje priorytety rozkładają się nieco inaczej.
I nie przepraszam za to. Prędzej czy później i tak dopadnie mnie ochota na skakanie po pokoju. Być może z całkiem innego powodu - ale o tym sza, nie zapeszajmy...
