...a pewni Autorzy zostaną z nami na zawsze, ponieważ wciąż będziemy Ich czytać, i znajdować coś nowego w doskonale znanych tekstach. Na tę okoliczność nabyłam wczoraj elektroniczną wersję Ciekawych czasów (papierowe, angielskie wydanie, leży w jednym z kartonów - w sąsiedztwie Zimistrza oraz Dobrego omenu). Powinno się dodać tę książkę do kanonu lektur obowiązkowych na orientalistyce. Seriously.
A propos kartonów - żeby nie wchodzić głębiej w temat, który mnie przybija i przygnębia (no, może jeszcze tylko dodam, że podobno będzie jeszcze jedna część historii Tiffany, już gotowa) - zastanawiam się, czy Kathryn Janeway czuła się równie beznadziejnie, pakując swoje rzeczy przed wyprowadzką z Voyagera. Mimo wszystko - to był jej dom, nie do końca idealny (ha!), ale: dom. Trochę mnie podnosi na duchu takie racjonalizowanie w duchu WWCJD - What Would Captain Janeway Do? Może nie jest/nie będzie najgorzej.
Aczkolwiek - w zimne, ponure, deszczowe dni, kiedy wszystko człowieka boli, a mózg spoczywa przygwożdżony do gleby masą złych informacji - czasami ciężko jest w to uwierzyć.
Idę tłumaczyć instrukcję obsługi zestawu hydroponicznego.
A propos kartonów - żeby nie wchodzić głębiej w temat, który mnie przybija i przygnębia (no, może jeszcze tylko dodam, że podobno będzie jeszcze jedna część historii Tiffany, już gotowa) - zastanawiam się, czy Kathryn Janeway czuła się równie beznadziejnie, pakując swoje rzeczy przed wyprowadzką z Voyagera. Mimo wszystko - to był jej dom, nie do końca idealny (ha!), ale: dom. Trochę mnie podnosi na duchu takie racjonalizowanie w duchu WWCJD - What Would Captain Janeway Do? Może nie jest/nie będzie najgorzej.
Aczkolwiek - w zimne, ponure, deszczowe dni, kiedy wszystko człowieka boli, a mózg spoczywa przygwożdżony do gleby masą złych informacji - czasami ciężko jest w to uwierzyć.
Idę tłumaczyć instrukcję obsługi zestawu hydroponicznego.