Friday, 12 December 2008

Od jutra znikam z sieci na kilka dni. Zjazd rodzinny, szkolenie, Warszawa, te sprawy. Zanim mnie wciągnie wir przedświąteczno-noworoczny, chciałam jeszcze tylko dokonać drobnego podsumowania A.D. 2008 - może ździebko za wcześnie, ale jakoś tak... definitywnie się czuję ostatnio.

Jedźmy z koksem.

Przeboje Roku2008
Płyta
- John Mayer, "Continuum", oraz "Massive Attack vs. Portishead". Stosunkowo świeże odkrycia, ale trafione bez pudła.
Piosenka - The Fray, "All at Once".
Książka - pod względem 'prześladowczym' - Lód, który zaczęłam w lutym (peace, Grzesiu), i nadal nie skończyłam, bo czytam go w kawałkach, "jak mnie najdzie". The Gun Seller Hugha Laurie (zalana kawą, z notatkami na marginesach, pognieciona i zaczytana) jako objawienie w kategorii 'Styl'.
Film - Mamma Mia!.
TV - głupie pytanie...
Ciuch - dżinsy nabyte w Kupcu na dzień przed wyjazdem do Słodkodrzewa, które dzisiaj komisyjnie wyrzucam. I kilka rzeczy zakupionych w Nishijinie.
Miejsce - Nishijin. Starbucks w La Defense.
Idol/ka - Lisa E.
Ludzie - Honey, Maja, Kacha, Grześ.
Zmiana - kupno mieszkania.
Podróż - Hagi!
Drink - Mojito...
Potrawa - zestawy lunchowe we wiadomej knajpie indyjskiej.
Kawa - White Chocolate Mocca.
Zakup - iPod, bez którego życia sobie już nie wyobrażam. Komputer się nie liczy, jako zakup wymuszony śmiercią nagrywarki.

Starczy.

3 comments:

Jo said...

ipod, mówisz? A czym się różni od zwykłego odtwarzacza mp3? (nie, wcale nie zastanawiam się nad kupnem gadżetu, nie, no skąd, gadżetu, JA? a ten zegarek fossila na mojej ręce to zupełny przypadek, podobnie jak moje wieczne pióra)

Tenelilli said...

wiekszy jest od zwykłych...

Klonowa Wróżka said...

a) ma większą pojemność,
b) wyświetla odkładki albumów (przynajmniej classic tak ma)
c) mimo początkowej niechęci, przyznaję, że obsługa i sortowanie bardzo mi pasuje :)

A w ogóle to nie znoszę gadgetów :P