Friday, 6 March 2009

Oh, joy unlooked for.

A poza tym, głupia jestem.

Zapłaciłam wczoraj wpisowe w spółdzielni, co - po odliczeniu raty kredytu, spłaty karty kredytowej i przeklętego czynszu - zostawia mnie z jakże uroczą kwotą 200 złotych polskich do kolejnej wypłaty (prawdopodobnie około 26. lutego).

W związku z czym nie wahałam się ani chwili w obliczu plakatu reklamującego koncert Kaśki Groniec. Czymże jest 25 złotych w obliczu... hmm... jedzenia?

Co daje nam łącznie trzy wizyty w teatrze lub quasi-teatrze w drugiej połowie miesiąca. Jesteśmy szczęśliwi.

(I powinniśmy utrzymywać naszych przyjaciół w stanie szczęśliwości, albowiem w przeciwnym wypadku odczuwamy ich nieszczęście w formie fizycznego bólu. Od wczoraj, cały czas.)

EDIT:
Skończyłam "Tchnienie". 27 dni, 21 stron, dużo wewnętrznych oporów. Kiedyś usiądę i zrobię z tego powieść.

2 comments:

Jo said...

Przyjaciele zapytują - jedziesz na U2 do Chorzowa 6 sierpnia?

Klonowa Wróżka said...

Ha, dobre pytanie. A do kiedy wymagana jest odpowiedz?