Oh, joy unlooked for.
A poza tym, głupia jestem.
Zapłaciłam wczoraj wpisowe w spółdzielni, co - po odliczeniu raty kredytu, spłaty karty kredytowej i przeklętego czynszu - zostawia mnie z jakże uroczą kwotą 200 złotych polskich do kolejnej wypłaty (prawdopodobnie około 26. lutego).
W związku z czym nie wahałam się ani chwili w obliczu plakatu reklamującego koncert Kaśki Groniec. Czymże jest 25 złotych w obliczu... hmm... jedzenia?
Co daje nam łącznie trzy wizyty w teatrze lub quasi-teatrze w drugiej połowie miesiąca. Jesteśmy szczęśliwi.
(I powinniśmy utrzymywać naszych przyjaciół w stanie szczęśliwości, albowiem w przeciwnym wypadku odczuwamy ich nieszczęście w formie fizycznego bólu. Od wczoraj, cały czas.)
EDIT:
Skończyłam "Tchnienie". 27 dni, 21 stron, dużo wewnętrznych oporów. Kiedyś usiądę i zrobię z tego powieść.
2 comments:
Przyjaciele zapytują - jedziesz na U2 do Chorzowa 6 sierpnia?
Ha, dobre pytanie. A do kiedy wymagana jest odpowiedz?
Post a Comment