Tuesday, 7 April 2009

Od samego rana Rynek Nowomiejski pachnie gorzką czekoladą, a ja zagłębiam się w przepyszną prozę Noemi Szecsi:

-Słuchaj, a może się czegoś napijemy?
-Masz na myśli alkohol? - spytałam ze strachem.
-No tak, ale nie stuprocentowy. Taki, który powstał w wyniku fermentacji jakiegoś owocu albo zboża - tłumaczył Sami. - Jęczmienia, chmielu, pszenicy. Winogron, ewentualnie śliwek.
-Ja nie spożywam napoi alkoholowych.
-Nie? To jak chcesz zostać pisarką?
-Nie chcę być
tak wielką pisarką. Tylko autorką bajek.
-Jeden kieliszek mogłabyś. Dla towarzystwa.
-Absolutnie nie. Alkohol mi szkodzi. Staję się po nim wesoła i miła.


"Ugrofińska wampirzyca". Polecam.

6 comments:

Siobhan said...

In other news, wlasnie wrocilam do swiata ludzi normalnych po kilkugodzinnym utonieciu sie w przezajebistym fanfiku housowym. Jak masz ochote/czas, daj znac, podesle tytul. :)

Siobhan said...

Zanurzeniu sie/utonieciu. Damn it, wychodzi, ze po polsku nie umiem pisac. :))

Klonowa Wróżka said...

Mam! Ochotę ;) Z czasem też nie najgorzej, wobec czego polecam się serdecznie :D

Najnowszy już masz? Ja chyba będę oglądać wieczorem...

baluk said...

Książki nie czytałam, ale tytuł znałam i brzmi świetnie!

Tenelilli said...

A mnie sie ta zielonośc podoba

Autor Blogu O Nikicie Kosmicie said...

słodki fragment ta książka ma:) a tak poza tym Wesołych Świąt!:)