-Słuchaj, a może się czegoś napijemy?
-Masz na myśli alkohol? - spytałam ze strachem.
-No tak, ale nie stuprocentowy. Taki, który powstał w wyniku fermentacji jakiegoś owocu albo zboża - tłumaczył Sami. - Jęczmienia, chmielu, pszenicy. Winogron, ewentualnie śliwek.
-Ja nie spożywam napoi alkoholowych.
-Nie? To jak chcesz zostać pisarką?
-Nie chcę być tak wielką pisarką. Tylko autorką bajek.
-Jeden kieliszek mogłabyś. Dla towarzystwa.
-Absolutnie nie. Alkohol mi szkodzi. Staję się po nim wesoła i miła.
"Ugrofińska wampirzyca". Polecam.
6 comments:
In other news, wlasnie wrocilam do swiata ludzi normalnych po kilkugodzinnym utonieciu sie w przezajebistym fanfiku housowym. Jak masz ochote/czas, daj znac, podesle tytul. :)
Zanurzeniu sie/utonieciu. Damn it, wychodzi, ze po polsku nie umiem pisac. :))
Mam! Ochotę ;) Z czasem też nie najgorzej, wobec czego polecam się serdecznie :D
Najnowszy już masz? Ja chyba będę oglądać wieczorem...
Książki nie czytałam, ale tytuł znałam i brzmi świetnie!
A mnie sie ta zielonośc podoba
słodki fragment ta książka ma:) a tak poza tym Wesołych Świąt!:)
Post a Comment