Saturday, 18 April 2009

Wiesz, że oglądasz za dużo filmów Kennetha B., gdy...

- Zaczynasz lubić wizerunek Hugha circa 1992 bardziej, niż House'a;
- Śni ci się młody RSL;
- W wyżej wymienionym śnie mówisz w typowo szekspirowskim rytmie.

Wszystkim, którzy nie widzieli Przyjaciół Petera, serdecznie ten film polecam. Jak to dobrze wrócić czasami do czegoś, co się pasjami lubiło w dzieciństwie, i spojrzeć na to z nowej perspektywy... (patrz: Hugh).

Z innej beczki - w czwartek kupiłam rakietki i sześć lotek. Obecnie jedna lotka już nie żyje, a ja mam zakwasy WSZĘDZIE.

Około trzeciej Maja zaproponowała, żebym przyjechała do Poznania. Nie mogę dzisiaj, mogę za tydzień. Dobrze...?

Aha - jeszcze w temacie konsekwencji. Miałam pojechać na U2 do Chorzowa? Miałam. Miałam dać się zabrać bratu na Deep Purple do Wrocławia? Zachciewało mi się Depeszów w Warszawie? Zachciewało. A w konsekwencji na co jadę?

...na Radiohead na Cytadeli...


PS. My new wallpaper, courtesy of icanhascheezburger.com:

1 comment:

Jo said...

Lepiej późno, niż wcale! powiedziała Jo, która MAAN widziała dobre trzydzieści razy, z czego tak osiem w kinie.
I tak, piątek jest dobry.
Miauuuu.