Thursday, 31 December 2009

Kończę ten rok trochę zmęczona, trochę obolała (czyżby problemy z oczami przeszły z Młodego na mnie? Nie do końca się na to zgadzam...), i jak zwykle - mocno zdegustowana sylwestrem jako takim. Nie przekonuje mnie to święto, czy okazja, czy okoliczność przyrody, jak by tego nie nazwać. Najchętniej bym go przespała. O ile dobrze pamiętam, tego "najważniejszego", '99-'00, też spędziłam w łóżku (Ale cóż to była za noc, khem, khem). Nie robię jakichś szalonych podsumowań, ani postanowień. W kategoriach momentu przejścia z X do Y bardziej odpowiada mi Samhain. No, co ja poradzę?

Ale przynajmniej wiem, co dzisiaj zrobię. Niespełna dwa tygodnie temu po raz pierwszy w życiu postawiono mi tarota, rękoma Moreen, którą znam wyłącznie z internetu (ale zamierzam poznać na jesieni w Berlinie, yo) - wynik był tak dogłębnie przejmujący, trafiony i głęboki, że zaraz sobie usiądę przed komputerem, z pamiętnikiem w ręku, i spiszę sobie to wszystko, po czym usiądę i zastanowię się, jak zrobić z tej wiedzy możliwie najlepszy użytek.

I przestanę się irytować bolącym, spuchniętym okiem. Rzekłam.

Dobrego nowego, drodzy. Oby był lepszy niż ten stary.

2 comments:

Joanka said...

Cześć :) A ja trafiłam tu z forum za Alą i pozwoliłam sobie wrzucić linka do listy blogów forumowych. Najlepszego w nowym roku. :)

Klonowa Wróżka said...

Hej :)
Nawzajem, nawzajem :))