-A wiesz, że zdejmowali mi całą rogówkę?
-To co, masz teraz wokół tęczówki szew z czerwonej nitki?
-No nieee wiem... Podobno całe oko wygląda jak przykryte soczewką barwiącą. Czerwoną.
Czyli: z dialogów telefonicznych z Młodym. Jadę do domu dopiero jutro, to jest czwartego dnia po jego operacji - może się nie rozpłaczę na widok tego wszystkiego. Może zwyczajnie nie będę miała na to czasu, aż do wieczora, który "u nas na wsi" jest zawsze długi, ciemny, cichy i spokojny. ZBYT spokojny.
Całe szczęście, znalazłam sobie rozrywkę na zbyt długie wieczory (zgadliście - ZNOWU mam popsuty kaloryfer w sypialni, i ZNOWU nie mogę spać): audiobooki tolkienowskie. Nie przypuszczałam, że będę sobie w ten sposób przypominać, na przykład, Władcę (a właściwie - odkrywać go na nowo, w oryginale), i że będę z tego zadowolona. A jestem. I jakoś wolniej chodzę po mieście, może właśnie wskutek zamiany rytmów latynoamerykańskich na stonowany głos lektora.
W okresie przedświątecznym planuję walkę z nowym przepisem kulinarnym (indyk z jadalnymi kasztanami w sosie żurawinowym), ubieranie choinki (Dlaczego.Zawsze.Ja?), i zakraplanie Młodemu wyżej wzmiankowanego oka cztery razy dziennie, albowiem mama nie jest na to dostatecznie odporna psychicznie. To, czy JA jestem, pozostaje kwestią otwartą. Ale ktoś musi, prawda?
A tak poza tym, to wczoraj upiekłam cztery blachy pierników, po czym poddałam się w obliczu przeważających sił wroga. Innymi słowy, został mi jeszcze prawie kilogram ciasta. Nic to - w nowym roku usiądę sobie w kuchni z ostrym nożem, i zacznę wykrawać jednorożce, gryfy i smoki, co przy moim absolutnym braku zdolności manualnych może dać co najmniej ciekawe rezultaty.
Życzę Wam spokojnego i radosnego Yule, drodzy. I oby rok 2010 był lepszy od tego paskudy, 2009.
PS. Stargard Szczeciński wywindował się na listę dziesięciu miast, z których najczęściej ogląda się mój blog. No, niech mnie gęś kopnie. Albo może lepiej nie.
PSS. Panowie, którzy zwinęli wiadomą tablicę z wiadomego obozu, pochodzą z województwa kujawsko-pomorskiego. Zawsze wiedziałam, że to naczelna siedziba złych mocy w tym kraju. Nie wyłączając T. oraz mnie, rzecz jasna.
PSSS. W nowym roku obiecuję wreszcie znaleźć sobie jakąś kozetkę.
1 comment:
Kujawsko-pomorskie centrum złych mocy w kraju? Hmmmm.... Przesadzasz. Ale już centrum debilizmu wszelakiego, biorąc pod uwagę wiadomą tablicę, szybciej.
Post a Comment