Tuesday, 19 January 2010

O, mamusiu.

Neil Gaiman i Amanda Palmer zaręczyli się, i poszli razem na rozdanie Złotych Globów.

AAAAaaaargh!

Czółkiem o stół, przyjaciele i koledzy, czółkiem o stół.

...to ja sobie teraz potłumaczę japoński katalog lamp solarowych, dobrze? Dobrze. Miłego dnia.

4 comments:

Jo said...

No to właśnie zrobił mi się wakat na stanowisku ulubionego pisarza. FUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUJ!

Mari said...

Wlooooooooosyyyyyyy.....ghyyyy....XD

Ala said...

Nie przepadam za nim a o niej nawet nie słyszałam, ale i tak fuuuuj.

Tenelilli said...

Chwilunia. Może i estetyka całości jest wątpliwa, ale czapki z głów za pokazanie że jak baba chce to nie musi się golić- bo to jej ciało a nie jakis pieprzony narzucony odgórnie standard który nawet my kobiety myslące dajemy sobie wmówić. Czapki z głow więc a) za odwagę cywilną, b) za jaja i zadziornośc. A fakt że całość jest umiarkowanie estetyczna, a jednak Gaiman nadal jest jej facetem sprawia że trzeba podziwiać co najmniej jedno z nich, jesli nie
oboje. Ją za toże najwyraźniej jest tak interesująca i /lub utalentowana w dziedzinach wszelakich, że mimo TEGO Gaiman z nią jest. Jego za to że nie zrobił 'błeeeeee to wygląda niefajnie, fajna jesteś dżaga ale już cię nie kocham ' Ilu facetów nie zwiało by od takiej babki? Niewielu. Oni też
sterowani są, plus egoistyczni. A jeżeli Gaiman po prostu tak lubi,
to może i trochę to mierżące jest, ale jego prawo do tego,
zwłaszcza jeśli nie wpływa to (ani nie wypływa w) jego pisenie (pisaniu). Ergo może i 'błeee', ale ideologicznie 'przyklask, przyklask'