Wednesday, 31 March 2010

Chciałam tylko nadmienić, że po raz pierwszy w życiu (tak, owszem, jestem poważnie zapóźniona) czytam Kroniki Amberu. I mam oczy jak pięć złotych oraz tętno na poziomie 220.

W związku z czym jestem dziś potwornie niewyspana, a muszę lecieć do Frankfurtu. As in, again. No trudno. Dobrze, że oprócz wersji wypożyczonej z biblioteki mam i ebooki. Jakoś przeżyjemy.

Nie sądzę, żeby dane mi było pojawić się w przestrzeni wirtualnej przed świętami, wobec czego - zdrowych, wesołych i smacznych Państwu życzę :)

5 comments:

Avarila said...

Wzajemnie zdrowych i spokojnych

Mari said...

Aaaa, to pierwszy raz? I to dzieki mnie? Jestem przeszczesliwa :D Moj Amber...MOJ Amber XD Mine! My own! My precioussss.....@_o ;D
Przyjemnosci- choc to zbedne- zycze :D Ale niedlugo zaczne Cie meczyc; `A jak Ci sie podobaaaa?`, `A ktora postac jest Twoja ulubionaaa?` itd. :P
Az wreszcie zapoznasz sie z 10letnim fanfikiem :D

Ala said...

Wesołych, dobrych, pogodnych.

Co do Amberu, zawsze wolałam krótsze formy Żelaznego (wiem, wiem, zamerykańszczyli się ale na ich amerykańskim nazwisku można sobie język połamać), ale chyba powoli dojrzewam do powtórki Kronik.

Klonowa Wróżka said...

Mari - ja bardzo liczę na to, że będziesz mnie męczyła ;) Dziękuję Opatrzności za ebooki, bo w mej bibliotece oprócz zbiorczego wydania tomu 1 i 2 mają jeszcze tylko... ósmy :/ Wobec czego, dziś na lotnisku rozpoczęłam Znak Jednorożca xD
A na fanfik czekam z utęsknieniem :)))))

Ala, Selena - dziękuję jak najuprzejmiej :)

Tenelilli said...

Też miałam wypieki jak czytałam w Japonii. A teraz juz w sumie nic nie pamietam.Hm..