Właściwie to nawet nie lubię tej piosenki - ale jakoś mi pasuje do dzisiejszego klimatu. Patryk był fajny - zwłaszcza ten moment, w którym (między Srebrnym Smokiem a bananowym koktajlem piwnym) tłumaczyłam pewnemu Gruzinowi istotę współistnienia trzech alfabetów w japońskim - z jedną metaforyczną chmurą na horyzoncie, którą, po dłuższym namyśle, postanowiłam się nie przejmować. Moja wewnętrzna pogoda poprawi się, albo nie. Innymi słowy, trzymamy nieracjonalne porywy serca i umysłu na wodzy, i koncentrujemy się na tym, co jest fajne.
As my friend Mo has put it: I need to make myself a "Fuck Yeah! Box", in which I'd put pieces of papers with things that made me go "Fuck Yeah!" written down on them. And every time I felt losuy, I'd open the box and read them out loud, to re-establish an optimistic view for life.
Sounds like a plan ;)
1 comment:
BArdzo ładna idea. Co mi przypomina że maiałam cos komus wysłać a propos innego pudełka. Ale idea jest przednia i chyba zaimplementuje.
Post a Comment