I jak ja mam usunąć Nitę Callahan z mojej listy czytelniczej...?
To jakieś nieporozumienie. Jakiś chory, przebrzydły żart OpaCZności.
Joanka... Joanka. Joanki już nie ma.
Totalna, kompletna, bezlitosna abstrakcja.
Nie płakałam od soboty ani razu, ale chyba teraz zacznę.
Kurwa.
3 comments:
Ja nie płakałam wcale a wcale jak usłyszałam o tamtym.
A teraz nie mogę się powstrzymać :(
Wiadomość mnie ogłuszyła, łzy przyszły dopiero później, ale teraz... zaczęłam przypominać sobie wszystko, co z Joanką związane i... no po prostu uśmiech sam przychodzi. Bo to taka osoba, która roztacza wokół siebie coś dobrego. Coś, czego śmierć nie może, nie potrafi naruszyć. Do czego nie ma dostępu. Coś, co zostanie.
Do mnie jeszcze się uśmiech nie przebił, ale wierzę, że się pojawi. Bo nie można go pominąć myśląc o Niej.
Ściskam Was obie.
Post a Comment