Tuesday, 4 May 2010

Hoy me levantado con el pie derecho...

Ziew. Dzień dobry. Pomajówkowy Earl Grey w pracy pachnie poziomkami, imaginujcie sobie. Może mi czegoś do pudełka dosypali? Jeszcze przez chwilę jestem zupełnie sama (jeśli nie liczyć redaktora Barona, którego obecność absolutnie mi nie przeszkadza) i napawam się bezstresowym przejściem od tak-jakby-dłuższego weekendu do kolejnego tygodnia pracy.

Wyjazd zagramaniczny, jako się rzekło, przeżyłam, po czym wpadłam w sam środek majówki, którą spędziłam albo w przykucu, sadząc rośliny zbyt wielu gatunków, by choć próbować je spamiętać, albo w Oberży, w niezwykle sympatycznym towarzystwie. Towarzystwu kłaniam się niniejszym w pas i polecam się na przyszłość, nieważne, czy mowa o bożocielnym weekendzie w Gdańsku/Warszawie, czy o Żyrardów-stocku, nieśmiało przeze mnie zasugerowanym. Ponadto musiałam się pozbyć paznokci jeszcze bardziej niż zwykle (ziemia i brud przenikają nawet przez Najlepsze Rękawiczki na Świecie)

Majówka przyniosła mi przyjemność do kwadratu i sześcianu w postaci lektury Ex librisu Anne Fadiman, oraz nową obsesyjkę serialową, pod tytułem Tudorowie. Mniam, mniam, powiadam Państwu - kto jeszcze się nie zapoznał z tematem, ten gapa. Proszę nadrobić.

A ja tymczasem biegnę po paszport. W końcu wypuszczą mnie poza Unię!

5 comments:

Ainulindale said...

Aż szkoda, że już koniec. Miłego powrotu (choć nie na długo) do rzeczywistości. Szczęśliwi Ci, którzy maja rozbudowane plany urlopowe. :D

Ala said...

A to tak - polecamy Gdańsk na Boże Ciało (w razie potrzeby mamy kanapkę w "salonie" i nią służymy) a na okolice połowy czerwca (mniej więcej) polecamy Warszawę, do której się w końcu wybieramy. Spotkaniom będziemy radzi, najlepiej w obu miejscach.

A na senność w pracy polecam dużo dokumentów, im więcej, tym lepiej - dobrze się na nich śpi:)

P.S. Kod "hylumbu", czy on chce mi coś powiedzieć?

Klonowa Wróżka said...

Z wielkim zadowoleniem przyjmuję sugestię Gdańska w proponowanym terminie :) Co do kanapki, to się zastanowię, bo jeszcze Ainulindale wchodzi w grę - bądźmy w kontakcie :)))

Ala said...

Nasz salonik polecamy zatem Wam obu - nie jest to Hilton, ale przespać się da;)

Avarila said...

Ala - tylko nie jedźcie do tej Warszawy 12 czerwca, dobrze? Bo 12 Brzydal musi odbębnić "ryby" z przełożonym namolnym. Jakby był później wasz przyjazd do W. to może i my byśmy się zjawili... A jeszcze Max coś pisał o spotkaniu na przełomie czerwca/lipca. Chciała by dusza do raju, ale remonty się same nie zrobią i nadzorca będzie psioczyć :(

Lena - ja ostatni długi łikend spędziłam podobnie jak ty - ryjąc w ziemi. Tyle, ze ja pieliłam. I nawet kleszcza udało się mi złapać :(