Tuesday, 8 June 2010

-Czym się pani zajmuje w życiu?
-Jestem programowo nieogarnięta...

Tak mniej-więcej można by streścić mój ostatni tydzień. Miałam pojechać do 3miasta na dwie doby, pojechałam na jedną - ponieważ własnoręcznie dokonałam na sobie kontuzji. (Torbą.) Bolało. Aż się Zagadkowy zainteresował, niech go gęś kopnie (innymi słowy, moje 'porywy sercowe' zmieniają kierunek nawet nie z dnia na dzień, ale wręcz z godziny na godzinę. I co? I nic, świat się przez to nie kończy).

Wracając do meritum: w Gdańsku było przepysznie (również dosłownie: kto nigdy nie jadł Bailey-misu* Ali, niech żałuje!), kolorowo i CIEPŁO, a że do końca weekendu cierpiałam na niedobory snu - to wyłącznie nieistotny efekt uboczny ;)

Raz jeszcze bardzo dziękuję wszystkim obecnym, i polecam się na przyszłość :))

Resztę weekendu w moim wykonaniu sponsorował katar sienny. Pytanie: czy topola uczula? Słyszałam na ten temat przeróżne rzeczy, a fakt jest taki, że jak ze świństwa leci, to mi nos zatyka i drażni śluzówkę nawet w takich miejscach, w których bym się nie podejrzewała o jej posiadanie. I nie, niczego w tym miejscu nie kojarzymy z Bonhartem ;P

Z innej beczki: wróciła mi stara obsesja, za co obwiniam wyłącznie Komu. Gwoli wyjaśnienia - wszystko zaczęło się od wymigiwania się od nauki do testu, i oglądania japońskich dram, w których rzeczona Komu wygląda, na przykład, tak (trochę kiepska jakość, ale mimo tego: od 1:05, proszę - Melon, łocz dys, pliz):


Ładne, prawda? Taka właśnie wersja Komu stała się przyczynkiem do obejrzenia kilku klipów/fragmentów wywiadów/przedstawień, za którymi tęskniłam, nawet o tym nie wiedząc. A potem załączył mi się chochlik, i zaczęłam pisać coś, w czym kiedyś byłam dobra (sądząc z reakcji czytelników). A jeszcze później otworzyłam sobie książkę socjologiczną, zakupioną w Maruzenie podczas wizyty Mari w Fukuoce.

Innymi słowy, przeszła mi blokada na japoński, zakładana uparcie przez mojego szefa, i całą gromadkę innych Japończyków, z którymi mam do czynienia w życiu zawodowym. I o mamo, jak się cieszę, że przeszła :)))

Na zakończenie tej wybitnie chaotycznej, acz optymistycznej notki (zupełnie jak moje samopoczucie ostatnimi czasy ;)) - ankieta otwarta: mam się ufarbować już w tym tygodniu, czy poczekać z tym do "po warsztatach"? Bo nie wiem ;/

Miłego dnia Państwu życzę.



* Jedyne, co mi przyszło na myśl w formie określenia dla tiramisu wzbogaconego taką ilością Baileysa :)))

8 comments:

Jo said...

Tak, topola uczula. Jak diabli.

Siobhan said...

Jesli nie uczula, to moj tata jest symulant od 20 lat.

Tenelilli said...

A ja na to 'KOtaru ha dame yo!'. W kwestii topoli sie nie wypowiadam mo nie mamy osobistych zaszlosci.

Ala said...

Uczula, uczula. Mam za oknem to wiem ;>

Cieszę się, że ulubione ciasto szefa (tyraj misiu) w wersji irlandzkiej Ci smakowało. Z braku piekarnika to jedyne ciasto własnej roboty, jakie można u nas zjeść.

Klonowa Wróżka said...

No i wszystko jasne. Dziekuje Paniom za rozwianie moich watpliwosci.

Alu - mnie tam zadnego wiecej do szczescia nie trzeba... ;) I w ogole, czemu juz nie spisz? ;)

Ala said...

Nie śpisz, bo ciężko pracujesz. ;)

Uczula chyba wszystko, moją znajomą uczulał wiatr, widziałam też dziecko, które kichało, jak znalazło się na słońcu. Po przejściu w cień kichać przestawało. ;)

A właśnie, miałam napisać wcześniej - czemu chcesz się farbować? Masz teraz taki ładny, letni kolor.
Ja na zimę ciemnieję, a latem, dzięki rumiankowi z dodatkiem hny, robię się z lekka wypłowiała.

Klonowa Wróżka said...

Chcę się farbować, bo ten 'jasny, letni kolor' nijak się ma do mojego charakteru ;) Stęskniłam się za czerwonym, ot, co. I cierpię ;(

Ainulindale said...

Skoro cierpisz, to się farbuj as soon as possible. Da-jesz! Da-jesz!
O właściwościach uczuleniowych topoli nic nie wiem, ale możliwe, że są. Skoro nawet woda może uczulać... XD
Alu - z tego co wiem, to niektórzy ludzie mają tak, że jak wychodzą na światło słoneczne, coś im się gdzieś łączy w układzie wzrokowo-nerwowym i kichają. Jakiś procent ludzi na świecie po prostu tak ma, w tym moja przyjaciółka. Nie jest to raczej alergia sensu stricto.