Wednesday, 29 December 2010

Huśtawka poświąteczna

Pojechaliśmy na spotkanie z Naczelnym Rabinem Polski, które miało się odbyć w muzeum w Mieście Rodzinnym (moim). Schudrich nie dojechał. No, kurczę, no. Minus.

Przypomniało mi się, czemu chciałam tłumaczyć Księgę Pamięci, i pisać Poważną Książkę; dostałam kolejne materiały do Szafki z Judaikami i zainspirowałam się od nowa. Plus.

Przez Święta schudłam kilogram. Plus.

Nie mogę się skupić, usiąść na czterech literach, i dokończyć W kraju niewiernych (z biblioteki), a Mikołaj nie był uprzejmy przynieść mi Króla Bólu. Minus.

Dostałam za to Chochoły Szostaka, i Spacerownik z "żydowskimi" szlakami w Łodzi. Plus.

Tak zwany Shameless Fangirl Dream (SFD) wpędził mnie w fazę ponownego zachłyśnięcia się TBBT. Plus? Minus? Kto wie...

Jutro jadę do stolicy, po nie-wiadomo-jak-długiej-przerwie, spotkać się z przemiłymi ludźmi. Plus, plus, plus!

I zaraz się rok kończy. A Szanownych Państwa proszę o trzymanie kciuków za zdrowie mojej mamy, coby ona nie musiała rezygnować z balu sylwestrowego, a ja - iść na niego w jej zastępstwie...

Miłego wieczoru.

1 comment:

Ala said...

Kciuki trzymane. A co do huśtawki, to wygląda jednak na przewagę plusów i tego się trzymaj.
I w ogóle się trzymaj, ciepło. :)