...czyli Duran Duran w Trójce. Dziękuję, redaktorze Baron.
Generalnie - choruję, w oparach kurzu, z którym próbuję walczyć, zagnana do działania przez rodzicielkę. Piję herbatę litrami, i kawę jordańską (z kardamonem....) kubkami. Znowu wróciłam do Dukana, bo ojciec się odchudza, i w ten sposób jest jakoś tak... ekonomiczniej. Staram się nie myśleć o tym, że babcia kupiła mi na gwiazdkę 100 torebek herbaty Ahmad, z komplementarnym kubkiem (o czym rodzicielka uprzedziła mnie lojalnie, chcąc zaapelować do moich zdolności aktorskich i wpłynąć pozytywnie na odgrywanie przeze mnie "radosnego" zaskoczenia). Nic to - jest nadzieja, że od rodziców dostanę nowego Dukaja (względnie nowego Szostaka - Wichry Smoczogór, które obecnie czytam, podobają mi się wielce), i jakoś się jedno z drugim zrównoważy.
Chmury płyną nad domem, z dachu kapie. Idę z aparatem do ogrodu, otrząsać choinki ze śniegu. A potem na zakupy, po FILETY z karpia.
Dobrego poniedziałku.
4 comments:
Fajnie, ja wróciłem do pracy po tygodniowym zwolnieniu i jak zwykle nie wiem za co mam się chwycić najpierw. Masakra. Chyba wolałbym być chory w tym tygodniu.
Miłego poniedziałku.
Matko, niezły hardkor, to ja tylko raz w dzieciństwie miałam traumę, bo liczyłam na książki, a dostałam same ciuchy - ale to nie ma co porównywać:)
Po pierwsze, skoro jesteś chora, to ciesz się, że dostaniesz herbatę (z kubkiem) a nie np. wiaderko lodów. Herbata akurat może się przydać, szczególnie jeśli dodasz do niej cytrynę i miód.
Po drugie - filety z karpia? To takie można gdzieś kupić? Jestem w szoku.
A po trzecie to trzymaj się cieplutko, kuruj na Święta a babci podaruj jakiś miły podręcznik pod tytułem "Toksyczne więzi" czy coś w ten deseń. I, oczywiście, użyj wszelkich zdolności aktorskich by ukryć aluzyjność prezentu. :)
Gdybym dostała taki prezent, nie trudziłabym się posługiwaniem swoimi zdolnościami aktorskimi, tylko jawnie okazała niezadowolenie. No ale ja jestem wredna. ; )
Post a Comment