Siedzenie godzinami na wystawie technologicznej
prawdopodobnie mogłoby doprowadzić mnie do szaleństwa, gdyby nie ebooki – i
tych kilkoro ludzi, którzy zatrzymują się przy naszym stanowisku i wywracają
mój świat cokolwiek do góry nogami.
Zatem: skończyłam wreszcie Bliznę Mieville’a, i jestem absolutnie oczarowana. Złożoność
intrygi, jej wielowymiarowość, i cała idea Armady: no, piękne to było, psze
państwa, piękne po prostu. Następną „papierówką”, którą napocznę, będzie
zdecydowanie The Iron Council.
Dziś natomiast zabawiam się z trzecim tomem przygód
Harry’ego Dresdena, Grave Peril.
Przepływa przeze mnie bez sprzeciwu, taka sobie bajeczka o duchach i
koszmarach. Czyli: typowy Butcher, rozrywka nie wymagająca ode mnie refleksji
ani zaangażowania emocjonalnego. Zostawiam to dla „papierówki” czekającej w
hotelu: The Minority Council pani
Kate Griffin (mniam!).
Spotkania z ludźmi: przez półtora dnia nie dzieje się nic, a
potem nagle podchodzi do ciebie facet, który wygląda jak Leonard Hofschtatter
circa 2032, i zaczyna wypytywać o możliwość dostarczenia gotowych rozwiązań do
projektu, nad którym pracuje.
W CERN-ie.
Przy Wielkim Zderzaczu Hadronów.
Wciąż jeszcze nie jestem w stanie pozbierać szczęki z
podłogi.
Podobna rozmowa z przedstawicielem Czerwonego Krzyża to
tylko wisienka na torcie. Tak myślę.
…Oczywiście, gdybym mogła wybierać, rzuciłabym to wszystko w
cholerę i wróciła do Berlina. Berlin jest ładny. Proszę zresztą obejrzeć: na
zdjęciach, które zrobiłam moim
maleństwem, średnioformatowym Voigtlanderem Bessą z 1938 roku –
wywołanych w kuchni Mel w przenośnej ciemni wielkości termosu.
Jestem z siebie cokolwiek dumna, i właśnie pracuję nad
trzecim filmem w mojej „karierze”: red scale. Zobaczymy, co z tego wyjdzie…



6 comments:
Kiedy zobaczyłam CERN, mózg mi zresetował. Zdarzają ci się niesamowicie fajne rzeczy. :-)
Rozmowa z gościem od Zderzacza Hadronów - rządzisz. :)
Chyba wszystkie tu tak samo reagujemy na nazwę CERN. : )
Zdjecia klimatyczne, filmami tez mogłabyś sie pochwalić. : )
CERN!
"Oh pick me! Oh I know! I know! Me! Me!" ;)
Jedyny słuszny slash-fic do TBBT to Sheldon/LHC. Taka uwaga na marginesie.
Piękne te zdjęcia. Teraz rozumiem, o czym mówiłaś, gdy opowiadałaś o tym sprzęcie. :)
Post a Comment