Przychodzą mi do głowy refleksje natury ogólnej, w rodzaju: gdyby ten kraj chciał być naprawdę pro-kościołowy, powinniśmy zamykać sklepy w Popielec i Wielki Piątek, a nie Zielone Świątki. Refleksja krąży mi w umyśle na falach ścieżki dźwiękowej do obrazu pt. Ja, Frankenstein, który obejrzałam pobieżnie z powodu Mirandy Otto. (Ładne katedry, dobra muzyka, Miranda jak wino - koniec recenzji, resztę filmu pominęłam walcząc z trójkolorowym wzorem na ogrzewacz do czajnika.)
Nachodzi mnie ochota gotowania pikantnych zup warzywnych. Napiłabym się wina, ale nie mogę, bo leki. Czytam biografię Beksińskich (@Esther: rzecz jest dobra, ale pewnie nie będę jej u siebie zatrzymywać po przeczytaniu, więc jeśli reflektujesz za 1/2 ceny, krzyknij w noc), babram się w kleju, papierach, farbach i tym podobnych cudach, szykuję psychicznie na wyprawę teatralną do Warszawy w przyszłą sobotę, odpoczywam po festiwalu jazzowym, jutro idę oglądać Tildę i Hiddlesa.
A tak po prawdzie, najchętniej zakopałabym się pod kocem i pospała, powiedzmy, do wtorku.
Czego i Wam życzę.
Nachodzi mnie ochota gotowania pikantnych zup warzywnych. Napiłabym się wina, ale nie mogę, bo leki. Czytam biografię Beksińskich (@Esther: rzecz jest dobra, ale pewnie nie będę jej u siebie zatrzymywać po przeczytaniu, więc jeśli reflektujesz za 1/2 ceny, krzyknij w noc), babram się w kleju, papierach, farbach i tym podobnych cudach, szykuję psychicznie na wyprawę teatralną do Warszawy w przyszłą sobotę, odpoczywam po festiwalu jazzowym, jutro idę oglądać Tildę i Hiddlesa.
A tak po prawdzie, najchętniej zakopałabym się pod kocem i pospała, powiedzmy, do wtorku.
Czego i Wam życzę.
2 comments:
Przecenili ebooka, dlatego już mam i nawet czytam. : ) Zgadzam się, że dobre!
Coś jest kuszącego w tym zakopaniu się pod kocem.
Post a Comment