Friday, 19 September 2008

jean paul gaultier nie pasuje do mojej skory tak jak burberry.

w pracy pusto. zdejmuje buty, chodze boso po dywanie, slucham muzyki, ktorej nie wolno sluchac kiedy panowie sa w biurze. timonium, the past within the past. boli mnie glowa, chce wyrzucic lampe dajaca brzydkie, zimne swiatlo, komputer, telefon, ipoda, wszystko, polozyc sie w moim pokoju sprzed dziesieciu lat, rip 2002, i sluchac "a momentary lapse of reason" do przesytu, czyli trzy doby.

pulsowanie w skroniach. zabierzcie mnie do domu.

1 comment:

Siobhan said...

Przezyjmy te jesien jakos... Calusy. Zakreconam ostatnio i na bezneciu do wczoraj. Teraz powinno byc lepiej jesli chodzi o kontakt ze mna.
Buzki!