Tuesday, 23 December 2008

Rękami jak papier ścierny (trzy dni sprzątania) wykroiłam dwie blachy pierniczków. Dom pachnie przyprawami, dżemem truskawkowym i kurzem. Choinka czeka w garażu, pieczeń świąteczna z czosnkiem i przyprawami tamże się marynuje.

Kot budzi mnie w nocy (śpimy razem), żeby ją wypuścić na dwór. Dzisiaj o piątej rano gwiazdy były absolutnie przepiękne, czyste - takich się nie widzi w mieście.

Popłakałam się nad czytanym pierwszy raz po latach Stowarzyszeniem Umarłych Poetów, i przeszłam na Dom nad rozlewiskiem Kalicińskiej. Nie do końca moja bajka, ale rozumiem, czemu stał się bestsellerem.

Koniec przerwy (regeneracja kręgosłupa) - idę sprzątać. Chyba.

1 comment:

Anonymous said...

no akurat ja spędziłem święta pracująco, ale bynajmniej nie była to fucha Św. Mikołaja Pozdrawiam No i jak pewnie zauważysz nie ma już mojego starego blogu Skasowałem bębniarza i pojawiłem się jako Kosmita Nikita ... Ocaliłem najciekawsze, najbardziej doceniane wpisy:) Jeszcze raz wszystkiego dobrego Seb:)