Tuesday, 14 April 2009

Dzisiejszy dzień sponsoruje Mój Szef, i Jego Następca. Szef zaprosił mnie na kolację Pod Arsenałem, zarzucił pieniędzmi na taksówkę i przywiózł Kobe Purin. Następca w ramach "prezentu zapoznawczego" złożył w ofierze sembei i wachlarz z motylkami. Niniejszym zjadłam potwornie niezdrowy, przepyszny lunch w stylu japońskim, a moje mocno nadszarpnięte przez kredyt i opóźnioną przeprowadzkę finanse zanotowały niejaką zwyżkę.

Cóż za przyjemna odmiana w stosunku do krzyków, kłótni i płaczów przy wielkanocnym stole.

Jeżeli Dom to miejsce, w którym człowiek czuje, że jest u siebie, w pełni akceptowany i bezpieczny, to po dwudziestu siedmiu latach mojego życia muszę wykreślić dom moich dziadków z listy Domów. Nikomu nie życzę podobnych sytuacji.

No comments: