Thursday, 9 April 2009

W niedzielę, w samym środku finałów Halowego Pucharu Polski w skokach przez przeszkody, zadzwoniła do mnie moja ulubiona kuzynka Agnieszka, żeby mi opowiedzieć, jak to wykłócała się z panią doktor, że jej świeżo wyhodowane maleństwo ma dopiero sześć, a nie dziewięć tygodni.

Bez względu na to, ile by tych tygodni nie było, okazało się, że maleństwo - Agnieszka przeczuwa, że to dziewczynka, i mówi do niej per Gośka - ma sąsiada, w postaci ogromnej torbieli. Agnieszka z Gośką leżą zatem w szpitalu i rozmawiają ze sobą cokolwiek jednostronnie, a ja wiszę na telefonie w ramach etatowego pocieszania, i zagryzam zęby ze złości na parszywość świata jako takiego.

No, zła jestem. I wściekła. I kompletnie bezsilnie się czuję.

Wesołych, kurka wodna, Świąt, kochani.

No comments: