Wszystkie problemy aprowizacyjne współczesnego świata zostałyby rozwiązane, gdyby komuś udało się zamienić ludzkiej poczucie niesprawiedliwości dziejowej w odnawialne źródło energii.
Obejrzałam 5x22, i nie wiem, czy mogę coś napisać, bo a) może jeszcze nie wszyscy widzieli, i b) pewnie jeszcze nie wszyscy znaleźli ten-specjalny-klip na stronie oficjalnej... Ale nawet, jeśli nie mogę nic napisać, mogę się do siebie pouśmiechać. Nie powiem, jaki to uśmiech.
Lektury bieżące: Nazywam się Czerwień (Turcja! Miniaturzyści!) i Hija de la fortuna (cudowna jak wszystkie pozostałe tej autorki).
A teraz, skoro już dokonałam aktu przemocy na rodzinie (zabrałam z półek w Domu na Wsi WSZYSTKIE swoje książki, plus kokeshi, plus DVD), mogę zacząć sprzątać dom i gotować obiad na dwa dni. Po coś w końcu ma się ten długi weekend, no :/
5 comments:
Nie pisz!! Nie pisz!!
Dziekuje. :)
Niektorzy maja dlugi weekend zeby pisac egzamin probny z Irish taxation. :)
A czy to są takie małe, drewniane laleczki?
Dokladnie takie :)
Moja mama zanadto sie do nich przyzwyczaja.
A to one ładne są . Bierz!
Wzięłam, wzięłam, i przemyślnie ukryłam w piwnicy...
Post a Comment