Saturday, 16 May 2009

Deszcz w ogrodzie. Gniazdo sikorek pod dachem domu, rodzice znoszą dzieciom robaczki. Dym z komina.

Uspokajam się tutaj.

Pani Basia obiecała mi przeróżne materiały do mojej 'powieści historycznej'. "Taką cię lubię. Pisz dalej." Będę, będę.

A dzisiaj jadę do synagogi, Muzeum Teatralnego, Secesji oraz Modniarstwa i Naparstków. I do fotoplastykonu. Warszawa w deszczu pachnie jak nigdzie indziej na świecie.



Myślałam, że Kuźnia na rozdrożu będzie kolejnym czytadłem, markującym wiedzę na temat psychologii kobiety, tarota i magii sympatycznej. Myliłam się. Mocna, prawdziwa, dobra proza. O prawdziwych, rzeczywistych lękach, wątpliwościach i rozterkach. Polecam. Serdecznie.

(Na nowe mieszkanie dostałam od rodziców "Cztery Pory Roku" Muchy.)

No comments: