Sunday, 28 June 2009

Dobry dzień, mimo wszystkich reperkusji zdrowotnych (i faktu, że jutro spędzimy z Młodym cały dzień w szpitalach, robiąc dla niego badania pod kątem korekcji wzroku). Skończyłam Diaza - mocna, soczysta proza, dużo o seksie i o tym, po co on w ogóle człowiekowi. Odświeżające, jak mówią Anglosasi.

Trzy godziny pracy... nie, nie nad książką (z cyklu 'pisanie kreatywne' - półtorej strony nowego projektu, innymi słowy: kolejne opowiadanie in progress), nad MATERIAŁAMI do książki. Siedzę z innymi książkami, papierami, wielkim zeszytem i zakreślaczem, dobieram fragmenty tworzące klimat, informacje o topografii miasta. Żyrardów sprzed trzech dni nakłada mi się w głowie na ten z początków zeszłego stulecia.

Nowa audycja Orzecha w Trójce - bardzo na plus. Współgra z pomarańczowością mojego wnętrza, słońcem za oknem, i leżeniem na tarasie.

No comments: