Life's an evil bitch, and payback -- its cunning, red-haired twin.
Dying of a headache (it's starting to get old after over a WEEK). Off home.
ETA.
Zanim oddalę się w poszukiwaniu zimnego kompresu, pytanie Lilli, ze starego blogu:
1) Czy faktura i zapach książki mają dla was znaczenie? To czy jest ona drukowana/znajduje się na ekranie komputera, czy papier jest stary czy nowy, gladki czy nowy polski czy zagraniczny? Czy w jakikolwiek sposób wpływa to na przyjemność (lub jej brak) z odbioru?
Odpowiedź:
Jestem uzależniona od książek papierowych. Zawsze po zakupieniu nowej książki (czasami, wstyd się przyznać, również PRZED), otwieram ją na chybił-trafił, i wącham. Nic mnie tak nie uspakaja, jak zapach książki. Nie tylko nowej - dziś, w ramach codziennego relaksu (czytaj - przerwy w pracy), weszłam do antykwariatu naukowego na Nowym Rynku, i omal nie umarłam z radości. Nie powiem, co zostawiłam na półkach do kolejnej wizyty, coby mnie nikt nie ubiegł, o ;)
Jeszcze o fakturze, materii i właściwościach fizycznych książek: denerwuje mnie cienki, 'amerykański' papier, fałdujący się pod wpływem dotyku. Z drugiej strony, papier kredowy bywa... deprymujący. Szanowną Pytaczkę zapraszam do mnie przy najbliższej okazji - postaram się zaprezentować kilka przykładów moich ulubionych (organoleptycznie) książek.
Aha: książki czytane w komputerze nie sprawiają mi przyjemności, niestety. Nie te oczy, nie te oczy ;)
PS. Na wszystkie maile, domagające się odpowiedzi, odpowiem jutro rano, zanim głowa rozboli mnie na dobre ;)
No comments:
Post a Comment