Saturday, 27 March 2010

Młody dostał łomot od jakichś naćpanych bysiorów łażących po nocy po kampusie SGGW. Nos ma przestawiony, wózek musiał czyścić z krwi, zgubił telefon.

Był w grupie 30 osób, i pierwszy oberwał. Bo co? Bo siedzi na wózku, więc stanowi łatwy cel? Ja to serdecznie tra-la-la.

A jego partnerka, która na tydzień przed Pucharem Świata ma sto pięćdziesiąt spraw o wiele ważniejszych niż trening, niech spada na palmę.

Bosz, jaka jestem wkurwiona.

2 comments:

Ala said...

Bydlęta.

Tenelilli said...

O mamo. Dopiero doczytawszy. Pozdrów i uściskaj!