Wednesday, 12 May 2010

Sobre vivire.

Zamówiłam sobie okulary przeciwsłoneczne, z dioptriami. (Nie, soczewki NIE SĄ lepszym rozwiązaniem.) Oczywiście, w całej swej genialności zrobiłam to na tyle późno, że przed najbliższym urlopem już nie zdążę ich odebrać (poza tym prognoza mówi, że w przyszłym tygodniu w Szwajcarii ma padać) - ale przynajmniej będą na lato. Pełen szpan.

Rzecz jasna, najlepiej mi było w oprawkach Very Wang, ale to już temat na zupełnie inne opowiadanie. Przymierzyłam też nowe, niebieskie D&G - niecałe trzysta złotych, postęp w dziedzinie nauki i techniki! - bardzo przyjemne, ale okularów korekcyjnych w tym roku nie wymieniamy. Hopefully.

Wczorajsze popołudnie sponsorował Pompon, lody o smaku teoretycznym mojito i praktycznym - płynu do mycia naczyń oraz nostalgiczne wspominki. Przednia zabawa była, powiadam Wam. Chcę jeszcze raz, niech no tylko wrócę z wojaży.

Aha - zupełnie niespodziewanie podpisałam wczoraj nową umowę i wymieniłam telefon. Jest piękny, przynajmniej na mój gust, i nie ma w nim fejsbuka [jeszcze...?]. A iPod jednak zmartwychwstał, za całe 20 dolarów. Jestem szczęśliwym gadżeciarzem - i z tą myślą życzę Państwu miłego popołudnia :)

1 comment:

Avarila said...

Ja wczoraj też przedłużyłam umowę i odebrałam nowiusieńki aparat tele. Stary wziął i się obraził :] Poprzestawiał sobie godziny i choc budzik ustawiłam na godzinę właściwą, to on zadzwoniłby po 8 czyli sporo za późno. Na szczęście ktoś przysłał o 7 omyłkowego smsa :)