Friday, 11 June 2010

Beczka krwi z łyżką czosnku

...czyli notka w temacie najnowszego leksykonu Kamila Śmiałkowskiego. Proszę zgadnąć, czego dotyczy ta pozycja :)

Wampir. Leksykon charakteryzuje się, po pierwsze, okładką z filmowym Lestatem (miałam kiedyś taki plakat nad łóżkiem - stare, dobre czasy...) oraz przyjemnie pachnącym papierem. Tak, wiem, może ktoś uzna mnie za wariatkę, ale mój pierwszy kontakt z nową książką obejmuje jej wąchanie. Tak już mam. Jeżeli zaś chodzi o to, co między okładkami... Taaak. Autor jest, na mój gust, miłośnikiem Ani Ryż (z bardzo zdrowym podejściem do prawdziwej natury związków łączących jej bohaterów, jeśli wiecie, co mam na myśli :P), a jego wiedza na temat wampirów jako takich niewątpliwie zasługuje na uznanie (innymi słowy, facet wie więcej ode mnie! Jak to możliwe?!), ale kilka razy strzela sobie w stopę, i to dość boleśnie. Najlepszy przykład: w jednym z licznych haseł powiązanych z BtVS, Śmiałkowski twierdzi, że rolę Spike'a grał niejaki James Marsden. I nawet zamieszcza jego zdjęcie.

Objaśnienie dla niewtajemniczonych: Spike'a gra James Marsters. Żadna kobieta, która widziała choć kilka odcinków BtVS od sezonu czwartego wzwyż, nie pomyli go z J. Marsdenem. Może i drobny (?!) błąd, może się czepiam (to na pewno), ale po jednej takiej wpadce człowiek zaczyna się zastanawiać, jak się przedstawia poprawność tych haseł, których nie może zweryfikować w oparciu o własną wiedzę.

Podsumowując: ciekawe opracowanie. Nieznaczne uniesienie brwi towarzyszyło mi, gdy zorientowałam się, że niektóre klany z Maskarady zasłużyły sobie na osobne hasła, a o innych nawet się nie wspomina. Potencjalnie (bo jeszcze się do końca nie wczytałam) dobrym pomysłem było poprzerywanie suchej listy haseł esejami autorstwa innych miłośników tematu, między innymi Orbitowskiego. Z drugiej strony - redaktora całości wypadałoby miejscami postawić do pionu, z liścia przez plecy.

Ogólnie jednak - cieszę się, że przyszło mi do głowy wydać te pieniądze. Zwłaszcza że autor, mimo wpadek, biegłym jest w tych dziedzinach, które mu leżą. Pamiętać, że Louis miał nazwisko - to już wymaga poświęceń ;) 'Lestat de Lioncourt' wchodzi do głowy bez bólu, ale 'Louis..." No, właśnie - kto z P.T. Czytelników potrafi z marszu powiedzieć, jak się ta beksa nazywała? Nagrodą będzie uścisk dłoni prezesa ;)

Miłego weekendu życzę Państwu ja, wściekła z powodu odwołanych warsztatów tanecznych.

12 comments:

Ala said...

O jaki ładny layout. I nie rozjeżdża mi się przy datach tak, jak poprzedni.

Ainulindale said...

de Point du Lac...? Nie wiem, jakoś chyba coś w ten deseń.
Nie wiem, kto grał Spike'a po nazwisku, ale potrafiłabym pokazać palcem człowieka, bo postać też była nieprzeciętna (choć nie jakoś szczególnie w moim typie estetycznym, ale podobał się, podobał... ;).
No proszę... Myślę, że jeśli chodzi o Maskaradę, to człowiek mógł zwyczajnie nie ogarniać, jeśli nie siedział w tym przez lata, rozumiesz.
A swoją drogą - miałaś swój jakiś ulubiony klan? (pozwalam wymienić trzy, jeśli było ich więcej niż jeden, ale Boże broń więcej ;).

Klonowa Wróżka said...

Bardzo dobrze, tylko jeszcze dodaj 'e' do 'Point' ;)

A z klanami nie ma absolutnie zadnego problemu - po pierwsze Brujah (szczegolnie w opcji z Mrocznych Wiekow), po drugie Lasombra. I starczy :)

Mari said...

Ja tez wiedzialam! Ale mnie Ainulindale uprzedzila :D
Ravnosow, jak sadze, nie uwzgledniona w wykazie? Jak zawsze niezrozumiani! Jak zawsze na marginesie! Jak zawsze ciskaja w nas brylantowym kalamarzem...No przeciez przez pomylke wpadl mi do kieszeni, nie trzeba sie zaraz unosic... :P

Klonowa Wróżka said...

A jakze, Ravnosow pominieto jako haslo - ale przynajmniej o nich WSPOMNIANO, wyliczajac niektore klany - o Lasombra nawet sie nie zajeknieto :/

Tenelilli said...

*nie rozumiejąc* książkę TRZEBA wąchać. To oczywiste chyba?

Tenelilli said...
This comment has been removed by the author.
Tenelilli said...

A czy pan cos pisał o swiecących wampirach? (ghyyyyy)

Tenelilli said...

No dobra a teraz weryfikacja słowna każe mi wpisać 'milene' wiec sama rozumiesz ze MUSIALAM dodac koment

Klonowa Wróżka said...

Ty spamerze, Ty :P

O świecących też pisał, a jakże. Ale z chłodnym dystansem naukowca, który natyka się na uboczne produkty przemiany materii na środku świeżo wypastowanej podłogi swojego laboratorium ;)

Tenelilli said...

Heh. Widzialas moj wczorajszy opis na FB? W skrócie: byłam w kinie i (niestety!) zostałam doocznie zgwałcona frgmtami trailera nowego Tłajlajta. Edward niee tylko wyglada jak żul spod budki z piwem ale jeszcze jak jedna wielka plama opadowa. Ten koles po prostu niezyje i charakteryzacja nie jest w stanie tego ukryć po prostu. Blah!

Also James MARSDEN???! sic!

Klonowa Wróżka said...

Pliz. Marsden jeszcze nie był taki zły, w porównaniu z esejem pani 'doktorantki Instytutu Badań Literackich PAN, nauczycielki języka polskiego', w którym napisano, że któraś tam bohaterka "wydostała się z pod opieki rodziny". Ma-sak-ra.