Znalezione u Sis. Piękne, piękne, piękne.
I co z tego, że nigdy w życiu nie obejrzałam żadnych SW? Apparently, nic.
Z innej beczki: dowiedziałam się, że w pewnej amerykańskiej mega-telenoweli występuje Severus Snape II. I że jest rudym, smakowitym do zjedzenia łyżką neurochirurgiem. Chcecie szczegółów? Dajcie znać ;))) A Sis bardzo dziękuję za cynk.
Poza tym - dzień pod znakiem choroby, którą zwalczyłam metodą "mam za dużo roboty, żeby chorować". Innymi słowy, umyłam okna, przearanżowałam sypialnianą półkę na wszystko, dokleiłam na ścianie Lestata i parę innych zdjęć, i zrobiłam redakcję pewnego tekstu literackiego. Ale jestem kreatywna, aż sama w to nie wierzę...
Miłej drugiej połowy weekendu, moi mili.
PS. W najnowszym "Zwierciadle": duży materiał o Annie Netrebko. Jestem zbulwersowana brakiem nawet najmniejszej wzmianki o tym, że Anna śpiewała Julię z towarzyszeniem Eliny w roli Romea. W ramach protestu dziś wieczorem będę się narkotyzować tąże Eliną, i jej belcanto.
3 comments:
Ach... Rudzi neurochirurdzy.
Widzę że moja wstydliwa obsesja się rozszerzaa i jakoś staje mniej wstydliwa. W sile moc czy jakoś tak :PPP :))
Chodzilo Ci chyba o "strength in numbers", nay, dear? ;*
W kupie razniej, kupy nic nie ruszy? ;P
Post a Comment