Ostatnio znowu śniła mi się L. - że się jakoś spotkałyśmy, po całym tym czasie; że wszystko było z nią dobrze, żadnej choroby, żadnego złego czegoś, co wisi teraz nad nami jak niewidzialna groźba. I było tak, jakbyśmy się nie widziały kilka godzin, i nic innego nie było ważne.
Matko kochana, jak mi się chciało wyć po przebudzeniu.
No comments:
Post a Comment