Tuesday, 24 August 2010

No i już, przyszło, a raczej jutro przyjdzie. Pociąg do Poznania 6.36. Wylot z Ławicy 12.45. Da się zrobić.

Urlop, podejście drugie. Pustynia, piasek, tydzień szalonego zwiedzania z aparatem przyrośniętym do ręki: a potem morze, basen, drinki ol inkluziw, czas na nadgonienie kilku lektur i jednego pliku z prawie-powieścią.

I na odnalezienie drogi do miejsca w życiu, w którym napady bulimiczne i tygodniowe okresy depresji nie zdarzają się aż tak często.

Do zobaczenia za dwa tygodnie.

3 comments:

Cintryjka said...

Udanego urlopu:))

W. said...

Udanego urlopu. Wypoczynku i braku temperatur, które wytapiają mózg z człowieka (chyba, że lubisz :D)

I przede wszystkim dobrej zabawy!

Ala said...

Udanego, leniwego, wesołego. :)