-Jesteś z siostrą? - zapytała Młodego Kasia G., kiedy już się wreszcie na nią doczekał po wczorajszym przedstawieniu.
Nie był z siostrą, albowiem siostra nie dostała bezpłatnej wejściówki, czego bardzo żałuje. Ale fakt, że Kasia ją (siostrę) pamięta, zapisuje się bardzo wysoko na liście rzeczy, które ją (siostrę) dziś uszczęśliwiają. Szczególnie że ostatnimi czasy (czytaj: gdzieś tak od roku 1998) nie udaje nam się spotkać we trójkę, a Młody jest o wiele bardziej charakterystyczny, więc czemu Kasia miałaby pamiętać MNIE... i tak dalej, i tak dalej.
I pewnie to jest głupi powód do odczuwania radości aż po końce palców u nóg, ale... czasami czuję się kompletnie oderwana od tego, kim/czym byłam przed Wielką Katastrofą, która wywróciła mi świat do góry nogami. A sytuacje takie, jak ta, przypominają mi, że w gruncie rzeczy warto o tym pamiętać.
No i wstępnie powzięty pomysł wspólnego wyjścia na kawę też nie jest głupi...
(W tym miejscu powinien nastąpić długi rant na temat tego, że za miesiąc minie piętnaście lat od dnia, kiedy pierwszy raz obejrzałam Metro, i co z tego wynika, ale nie nastąpi, bo nie.)
Miłego poniedziałkowego popołudnia!
9 comments:
A kto to Kasia G. Nevermind możesz opowiedzieć dziś przy winie ^^
Opowiem, bo po nazwisku nie lzia ;)
A się domyślam. Ale nie powiem. :D
O żesz, a ja zazdraszczam ;)
O jak fajnie :D
BTW - wczoraj wymyśliłam tytuł kryminału, w którym, wzorem Chmielewskiej,występowałyby znajome osoby. Tytuł brzmi, tadam, fanfary: "Wszyscy Jesteśmy Pojebani".
Pytanie brzmi: kogo zabić?
Byle nie mnie, please ;)
Ja mogę ewentualnie być czyjąś zbzikowaną kuzynką, noszącą truciznę w podszewce sukienki, i podejrzewaną o aktywny udział w wyeliminowaniu delikwenta ;)
Jestem pewien Jo, że brakuje Ci jednej normalnej osoby, która z całą pewnością będzie podejrzana na maxa, ale nie będzie mordercą...
Hmm, nie wiedziałem że znasz tę pisarkę osobiście.
Drogi W.- pisarke tez znam, bosmy sasiadki ;), ale nie o nia tym razem chodzilo...
Wojciechu, z tego, co napisałam dzisiaj wychodzi, że jedyną osobą podejrzaną na maksa i absolutnie niewinną jestem ja sama. Czy to oznacza, że jestem normalna?
Post a Comment