Poza tym - moja terapia zajęciowa, ograniczona dotąd do lepienia plastelinowych Japoneczek tudzież wiewiórek (w prezencie dla pewnej Wiewiórki), przeszła na kolejny poziom, i wzbogaciła się o opcję: lepienie z masy do modelowania, suszenie, i malowanie farbkami. Jeżeli w przyszłym tygodniu kupię werniks, proszę mnie zastrzelić.
Do zobaczenia w przyszłym tygodniu, o ile przeżyję dwa i pół dnia z babcią... (Może ktoś chce mnie wyciągnąć na spacer w niedzielę po południu, co? Będę się poniewierać w okolicach Lublinka/Rudy Pabianickiej). Odpocznijcie choć trochę.
2 comments:
I dla Ciebie najlepsze życzenia świateczne!
My się w niedzielę będziemy poniewierać w okolicach Bałut, ale wybadam męża - może późnym popołudniem lub wieczorkiem jakieś małe spotkanko da radę uskutecznić. A w poniedziałek co robisz? Też w tych samych okolicach czy już gdzieś indziej?
Tobie również wszystkiego tego, co jest Ci potrzebne, by Święta uznać za więcej niż udane.
A czy to są owieczki? Bo wyglądają jak owieczki, wypisz wymaluj.
Co do mojej wiewiórki, to kot chciał ją zjeść, ale ja uratowałam. :)
Post a Comment