Pokonałam anginę - jestem wielka. Po drodze skończyłam WSZYSTKIE zaległe książki biblioteczne, oraz Balladyny i romanse na majowe spotkanie DKK (bardzo dobrze czyta mi się taką szalejącą narrację, w której jeden bohater wynika z drugiego, Hermes kradnie wszystkie żelazka na Ziemi, a Atena wychodzi za Ozyrysa i przestaje być Parthenos). Obejrzałam wszystkie dostępne odcinki Camelotu: nic-nie-ro-zu-miem! Ale nadal podoba mi się moralnie ambiwalentny Merlin, jako idea. Wczoraj zapoznałam się z materiałem dowodowym w postaci pierwszego odcinka Gry o tron: jak na mój gust, jest dobrze, a może być jeszcze lepiej. Pożyjemy, zobaczymy.
Poza tym: jestem sama w pracy (nie licząc szefa-sadysty), przez tydzień lub dwa, i cierpię z tego powodu niepomiernie. Życie ratują mi domowej roboty smoothie oraz pogoda. W kontekście posiadania przeze mnie okularów przeciwsłonecznych. Jej!
A że prócz tego nie mam nic inteligentnego do powiedzenia: macie na pocieszenie obrazek, z cyklu: "Co kręci Maple? - PIEGI!"

Miłego wtorku!
No comments:
Post a Comment