Sunday, 25 December 2011

I jeszcze jeden...

Wiem, wiem - zamieszczałam to w ubiegłym roku, ale:
a) moje Święta wcale nie są 'jolly', a przed załamaniem nerwowym ratuje mnie wyłącznie porto,
b) człowiek nigdy nie ma za dużo Michelle... to jest, Susan... i Śmierci, niech będzie, że Śmierci też,
c) za godzinę rozpocznie się emisja Downton Abbey: Christmas Special, a niektórzy muszą czekać z jego oglądaniem aż do jutra (sniff).

TOTEŻ:


Happy belated Hogswatch, my dears.

No comments: