A tak przy okazji, właśnie nadrabiam ostatnie zaległości w drugim sezonie... może to nadmiar alkoholu, jaki przy niedzieli w siebie wlewam, ale spłakałam się. Znowu. Nawet mimo naiwności i bardzo przewidywalnych rozwiązań dla pewnych wątków. Zresztą zawsze ryczę, gdy w romansidłach pojawiają się sceny wojenne - spuścizna L.M. Montgomery. ;)
Oj, Alu... To już naprawdę musimy się spotkać, i popłakać razem... Szczególnie że przewiduję u siebie ostrą reakcję emocjonalną po obejrzeniu odcinka świątecznego. A na końcówce drugiego sezonu nie płakałam - tylko było mi tak jakoś strasznie pusto i zimno w środku. Nie jest dobrze.
Na końcówce to ja też nie płakałam, nie było powodu (raczej słabe i naciągane to jednak było), ale sceny wojenne, nawet naiwne, mają na mnie zawsze taki wpływ.
6 comments:
Bardzo ładne. Bardzo bardzo. :)
O. Też to dzisiaj znalazłam, szukając zapowiedzi świątecznego odcinka. : ))
A tak przy okazji, właśnie nadrabiam ostatnie zaległości w drugim sezonie... może to nadmiar alkoholu, jaki przy niedzieli w siebie wlewam, ale spłakałam się. Znowu. Nawet mimo naiwności i bardzo przewidywalnych rozwiązań dla pewnych wątków.
Zresztą zawsze ryczę, gdy w romansidłach pojawiają się sceny wojenne - spuścizna L.M. Montgomery. ;)
Oj, Alu... To już naprawdę musimy się spotkać, i popłakać razem...
Szczególnie że przewiduję u siebie ostrą reakcję emocjonalną po obejrzeniu odcinka świątecznego.
A na końcówce drugiego sezonu nie płakałam - tylko było mi tak jakoś strasznie pusto i zimno w środku. Nie jest dobrze.
Na końcówce to ja też nie płakałam, nie było powodu (raczej słabe i naciągane to jednak było), ale sceny wojenne, nawet naiwne, mają na mnie zawsze taki wpływ.
Chyba będziecie mnie musiały dziewczyny uświadomić w kwestii DA...
Post a Comment