Thursday, 9 April 2015

Słońce widzę! Słońce!

I jest to sytuacja nietypowa nie tylko dlatego, że do niedawna utrzymywała się nam pogoda wybitnie podpsowa, ale również dlatego, że po raz pierwszy od siedmiu lat pracuję w biurze z normalnym oknem, wychodzącym na świat, a nie na podwórko kamienicy typu studnia. Grzeję się zatem w rzeczonym słońcu, rzeźbię różne cuda-wianki, i tak mi jakoś... nie najgorzej. Założyłam płaszcz sprzed ponad dekady (bo znowu się w niego mieszczę), właśnie zakiełkował mi w głowie kolejny pomysł na pisanie rzeczy różnych, odzyskałam wszystkie swoje garnki, przyprawy i utensylia kuchenne - czegóż chcieć więcej?
Żeby pogoda się utrzymała. I żeby nie zabrakło mi książek do czytania. I żeby morze pojawiło się wkrótce w moim życiu, chociaż na weekend. Tęsknię sobie za Ludźmi Nad Morzem.
Ach, i jeszcze - zamówiłam wczoraj skarpetki z kubka, te z owieczką. Radość, radość, radość!
Wiosna, no.

1 comment:

AlicjaZuzanna said...

Najbardziej w tym wszystkim zafrapowały mnie skarpetki. Ach, jakie śliczne. Chcę wszystkie!

P.S. Też tęsknią. ;)