Tuesday, 4 November 2008

W zeszłym miesiącu, zaczytana w pierwszym numerze pisma o wdzięcznym tytule "Bluszcz" na peronie w Sochaczewie, marzyłam, by zostać w nim wydrukowaną. W tymże celu sprokurowałam i wysłałam do Szanownej Redakcji etiudkę pod tytułem Szklarnia, z której jestem, nie przeczę, zadowolona.

Dzisiaj, czytając drugi numer "Bluszcza" w autobusie do pracy, omal nie wykrwawiłam się przez oczy, i doszłam (po raz kolejny) do wniosku, że wcale nie muszę być pisarką. Proszę mnie uczynić KOREKTORKĄ.

Na bogów, ja rozumiem, że się spieszyli z łamaniem numeru, ale to już przesada. Zobaczy człowiek słowo "chałaśliwie" w druku o godzinie wpół do ósmej rano - i ma dzień skopany, aż do wieczora.



(Z wyłączeniem nowych okularów. Podobno wyglądam poważnie, acz uwodzicielsko. Hmm.)

8 comments:

Tenelilli said...

LOL.
Dobrze że nowe okulary Ci nie pękły widząc taką abominację!

hasło brzmi: prations

Whatever this is.

Klonowa Wróżka said...

Rano miałam jeszcze stare... ;)

Siobhan said...

Omamo. O wpol do osmej rano byloby prawdopodobne, ze sama bym sie zawachala. ;P

Klonowa Wróżka said...

You evil creature, you... :P

Siobhan said...

Ale jaaaa? (mrug mrug) :)

Kod: trapp
Ej! ;)

Tenelilli said...

Trapp?
Trapper :PPPP
Ekhem.
Ale inna sprawa że pora poranna intelektowi bynajmniej nie sprzyja.
Nieprawdarz? :P

hasło: headig
tłumacznie z angloniemieckiego-> głowowy? :)

W sumie pasuje, mam ból głowowy :P

Klonowa Wróżka said...

Tenel, wiesz, że mój tracker widzi Cię jako Gdańsk? Masakra :/

Sio - tak, Ty, a któżby inny? Wyjątkowo nie mówimy o mnie :P

Tenelilli said...

Tak.W tajemnicy wyprowadziłam się do Gdańska.
Na blogu u Sio na trafiku też się objawiam jako Gdańsk, w porywach na Bydgoszcz.