Wednesday, 27 May 2009

Aromaty deszczowe // Polska języka trudna języka.

Powinnam chyba dodać kategorię 'zapachy Nowego Rynku' - dzisiaj, w ciepłym deszczu, pachnie truskawkami.
Nie zdążyłam zmoknąć po drodze do pracy - szkoda...

ETA.

Miała być notka króciutka i ulotna, ale nic z tego - trzęsie mnie cholera, muszę się wypisać.

Właśnie przeczytałam o genialnym pomyśle emerytowanego pracownika lubelskiego kuratorium oświaty, który domaga się usunięcia z języka polskiego "ch", "ó" i "rz"*. Internauci dyskutują zażarcie - część jest zdania, że skomplikowane zasady pisowni tylko utrudniają nam życie, i gorąco popiera ten projekt. A ja się pytam - co będzie następne? Bo przecież jeśli 'mądrzy ludzie'** zatwierdzą tak poważną zmianę kryteriów i wymagań w jednej dziedzinie, ruszy lawina. Wychowamy sobie (jakbyśmy już tego nie robili) pokolenie wtórnych analfabetów i kulturalnych abnegatów, podnoszących larum kiedy serwery GG padają na kilka godzin.

Na szczęście nie wszystko da się wyrazić emotkami. Na szczęście dysortograficy nadal stanowią w tym kraju mniejszość, a poza tym tworzy się, o ile mnie pamięć nie myli, specjalnie programy pomocy osobom z tym problemem. Na szczęście są jeszcze ludzie, którzy wiedzą, że Fredro lepszy jest w całości, niż we fragmentach (o programie nauczania języka polskiego w dzisiejszych gimnazjach i liceach się nie wypowiem, bo wpadnę w rezonans i kogoś pogryzę). Na szczęście nie wszystkie wydawnictwa zrezygnowały z usług korektorów, redaktorów, słowem - ludzi, którzy pilnują, żeby książka prócz interesującej treści miała jeszcze przyjazną użytkownikowi formę.

I proszę mi nie wmawiać, że 'hżan' ładnie wygląda na papierze/ekranie, bo wyśmieję.

* Właśnie wypatrzyłam niekonsekwencję: pan proponuje pisownię 'rzułty', a to przecież 'rz'. Ha!
** Pan od projektu poprosił o pomoc Janusza Palikota.

7 comments:

baluk said...

Ówarzam, rze to códowny pomysł.
(matko, ależ oczy od tego bolą!)

Jo said...

Myślę, że powinniśmy opłacić Ukraińca.

Siobhan said...

Ja zawsze najbardziej lubilam slowo fzhut. :)

Dorzucam sie do Ukrainca.

Klonowa Wróżka said...

No, to mamy szanse sprostać jego (Ukraińca) wymaganiom finansowym...

Mari said...

O bogowie... Ja omal nie dostalam wczoraj palpitacji, kiedy probowalam przekonac kolege, ze czytanie literatury tzw. wysokiej owszem, wplywa dodatnio na poziom rozwoju czlowieka, wzbogaca jego jezyk, poszerza horyzonty, stanowi wreszcie pomost komunikacyjny z cala rzesza innych ludzi...Na prozno.
I jest to problem pokrewny. Po co nam reguly jezykowe? Po co nam kultura? Dziedzictwo jakies? Dawac mi moja maczóge! XD

Klonowa Wróżka said...

Ditto.
A w ogóle -- bardzo wielkie gratulacje z powodu Roskilde! :)))

Mari said...

Ha, dzieki, ale nie tworzmy tu falszywego obrazu: to takie mini-Roskilde jest :) Ale i tak nerwy mnie chyba zezra XD