Koniec września to chyba dobry moment na podejmowanie decyzji. Kończy się lato, smażę powidła i zastanawiam się, jak, gdzie i z kim przeżyć zimę. Nie lubię sprawiać nikomu przykrości, nawet jeśli odbywa się to moim kosztem, ale po wszystkich przygodach zaserwowanych mi przez rok pański 2009 dochodzę do wniosku, że muszę odzyskać równowagę, poczuć, że mam jakąkolwiek kontrolę nad tym, co się dzieje. Że moje uczucia i postanowienia są tylko i wyłącznie moje.
Przydałby mi się teraz doktor Nolan do odgadania różnych kwestii, o.
Innymi słowy - tak, Sio, widziałam, co miałam widzieć :) I nie, nie przyznaję się do zarażania kogokolwiek jelitówką!
W czwartek pojechałam na wieczorną nasiadówkę na Gocławiu, jutro zabieram państwa K. do teatru, z okazji trzydziestolecia. Bagdad Cafe, tuż po premierze. Jestem zadowolonym zwierzakiem.
2 comments:
Przenieś się na wyspy greckie. Będzie ciepło, będę Cię odwiedzać :D
A mogę do Ameryki Południowej...? ;)
Post a Comment