mgła opadła około szóstej, kiedy wstałam wpuszczać kota.
innymi słowy - wczoraj, kiedy moje aktywności życiowe zamykały się w obrębie rozlicznych murów, pogoda była piękna. dzisiaj, kiedy będę przemierzać rubieże miasta w pogoni za rozumem, za oknami wisi mleko.
ale jakie piękne zdjęcia wyjdą mi w parku przy muzeum...
ps. moja choroba objawia się obecnie napadowym zmęczeniem (mogłabym spać 14 godzin, i nie miałabym dość) i równie napadowym kaszlem, przy którym płuca wywracają mi się na lewą stronę. zeszliśmy z gorączki: ma nam się na życie.
miłej sobotoniedzieli.
ETA:
You know, I may not enjoy the idea of yet another SatC movie... but I do love the 80s...
No comments:
Post a Comment