Miałam napisać jeszcze kilka słów o Haken no Oscar, i o tym że postać Komu okazała się przepysznym (do zjedzenia łyżką, with a cherry on top, i pisząc to wiem, że Tenel połamie mi wszystkie kości :P) przykładem Black Bitch from Hell - ale w tak zwanym międzyczasie z mroków zapomnienia wychynęła inna BBfH, w nowej, ulepszonej wersji, i przyćmiła wszystko.
Ladies and gentlemen, Sonya Blade is back in town.
Totalna jatka. Połowę filmu będę oglądać przez palce, bo się bojam. I co z tego, pytam? I tak pójdę...
9 comments:
nie rozumiem po co ci wiśnia w tym układzie :>
Tak dla porządku ;>
co mi przypomina pewną ideę z Japonii. Mieszkanie. Zamknięte drzwi. Bita smietana chyba też wchodziła w grę.:>>>
Śmietany, jako żywo, nie pamiętam, ale wszystko możliwe, biorąc pod uwagę nasze pokręcone wizje z tamtego okresu :P
BTW, oglądałaś "Haken..." do końca??? Bo jak nie, to dziś marsz do domu i siadaj przed kompem, no ;)
bejbi *rzecze semi-protekcjonalnie* I'm way ahead of you on this one.
Ogladałam już z parę miesięcy temu.:>
I nic nie mówisz?! Ja tu fangirluję Yashiro Sayakę co sił w płucach, a Ty milczysz?!? :P
No wtedy nam sie jakoś nie zgadało, (i jak widać dopiero obejrzałaś ciuś ciuś) więc wydawało mi się ze ty to juz dawno obejrzałaś i dla ciebie to stare wieści.:>
A Sayaka jest ... niezła *wcale niw wzdycham bo jestem w pracy:>*
"Niezła" to jest mało powiedziane... hmmm. Natomiast główna bohaterka mnie denerwuje.
Syndrom Usagi ja to nazwę
Post a Comment