Friday, 19 November 2010

Deathly Hallows

Wonsz mi się nie podobał. Brzydki wonsz.

Poza tym - najlepsza ekranizacja Pottera, jaką widziałam. O mały włos nie zostałam na drugim seansie...

Wszystko w swoim czasie, my precious.

6 comments:

Tenelilli said...

ciągle mam jeszcze postseansowe przyjemne dreszcze. I od rana mam O'Children zapuszczone :)))

Avarila said...

Mówisz, że warto?varake

Klonowa Wróżka said...

Zdecydowanie TAK.
Chociaz wonszy nie lubie ;)

Ala said...

Pal licho gada, napisz coś więcej jak tylko znajdziesz czas, bo ja ciągle się waham. Tyle skrajności słyszę, że nie chciałabym znów iść na Pottera po to by się zdrzemnąć za dwie dyszki.

Siobhan said...

Ja bym powiedziala, ze pierwsza ekranizacja HP w ktorej NAPRAWDE nie ma sie do czego przyczepic. O_o

Po egzaminach ide jeszcze raz.

Klonowa Wróżka said...

Sio, ja już znalazłam jedną rzecz: za mało czasu ekranowego dla Alana ;)