Pięknie tu jest.
"Tu" znajduje się niespełna kwadrans od Grazu - najpierw autostradą, a potem szalenie pokręconymi ścieżkami, przez lasy i wzgórza. "Tu" jest hotelem/sanatorium, z przestronnymi, a skromnie umeblowanymi pokojami, przyzwoitą restauracją, przepięknym ogrodem, basenem zewnętrznym, sauną (podobno, nie doświadczyłam), i aurą spokoju rozsnutą w każdym zakątku.
Z tarasu restauracji widać stajnię, przed którą za dnia spacerują wielkiej urody konie. Poza tym, jak okiem sięgnąć: Styria rozpostarta, łagodnie wzburzona, lesista i zielona. W ogrodowej sadzawce żaby wrzeszczą całą noc. Krystalicznie czyste powietrze. Martini d'Oro (najwyraźniej sprzedają je tylko w Austrii) w hotelowej szklance smakuje jak ambrozja. Głos Adele (19, nie 21) tworzy bardzo udany podkład muzyczny pod żaby i resztę.
I nawet mi już tak bardzo nie przeszkadza totalne nudziarstwo moich towarzyszy podróży, przekonanych, że w tak pięknych okolicznościach przyrody pałam żądzą przebywania w ich śmierdzącym (we dwóch robią 1,5 paczki dziennie) towarzystwie, i tłumaczenia nic nie znaczących rozmów przy piwku. Nie pałam, wyjaśniam dla porządku.
A jutro wracam, prosto w chaos zaobamionej Warszawy. Już ta wtorkowa stolica była sympatyczniejsza - i towarzystwo ciekawsze.
Idę poczytać, i pooddychać czystym powietrzem, czego i Państwu życzę.
2 comments:
Głos Adele w ogóle tworzy świetny podkład. Pod wszystko.
Choć ja chyba jednak utonęłam w 21.
Udanego wypoczynku. :)
Hmm... Czarodziejska Góra? :)
Post a Comment