Wednesday, 27 July 2011

Jeż, jeża, jeżem - czyli notka swobodna obyczajowo.

Miało być o jeżu, więc o jeżu będzie.

Jak powszechnie (?) wiadomo, jeża się nie da. Ale NA jeżu - podobno tak, o ile kobieta uczestnicząca w potencjalnie najeżowym akcie jest na tyle zdeterminowana doprowadzeniem rzeczonego aktu do końca, że okoliczności nie grają dla niej większej roli.
Liczy się przede wszystkim czas (teraz, zaraz, natychmiast!), miejsce - już jakby mniej.
Elementem sine qua non jest w opisywanej sytuacji ów niebotycznie wysoki poziom determinacji, jaka ogarnia jedną - lub obie - osoby uczestniczące w akcie. Z mojego doświadczenia wynika, że - statystycznie - mężczyźnie łatwiej jest go osiągnąć. Może mężczyźni mają bardziej plastyczną wyobraźnię, czy coś. Zostawmy ten temat, nie o tym miało być.

Miałam się tłumaczyć, czy i z kim JA mogłabym, ewentualnie, na jeżu.

Odpowiedź brzmi: Owszem, mogłabym, chętnie. Z bardzo konkretnym osobnikiem.

Ach, cóż to jest za człowiek... Inteligentny, nieco tajemniczy, fizycznie niczego sobie (według moich standardów), rocznik na oko '74 - i wie, że moją największą, i najważniejszą, strefą erogenną jest mózg. Wobec czego, przy każdym naszym... powiedzmy, kontakcie - dostarcza mi szeregu starannie ukierunkowanych, i wybitnie przyjemnych bodźców.

Osobnik nazywa się Jacek Dukaj, i lepiej byłoby dla niego, żebym nigdy nie wpadła na niego w realu. Albowiem zachwyt, w jaki wpadam przy lekturze jego książek, niebezpiecznie przypomina inne stany organizmu, oparte na zwiększonym wydzielaniu endorfin, czy czego tam jeszcze. Dlatego też - ledwo dokończyłam Króla Bólu, już wzięłam się w pracy za ebooka Czarnych oceanów.

Tak, proszę państwa: jestem nienormalna.

I pasjami lubię unikać prostych odpowiedzi na proste pytania, w rodzaju takich o jeża. Czy też o inne zwierzęta.

Miłego popołudnia, moi drodzy - pozaklinajmy trochę tę głupią pogodę, może deszczowi się w końcu odechce?...

PS a propos zwierząt: KOTY. KOTY SĄ MIŁE. ;)

6 comments:

Esther said...

Czarne Oceany dobre są! A pan Dukaj niech lepiej uważa... ; )

Ala said...

Biedny jeż.

A o Dukaju to ja już daawno mówiłam, że jest świetny. I wywołuje SNY. :D

hlv said...

Nawet żyrafę ze stołka, gdy bieda...

Eee, Dukaj. A już myślałam, że będzie prawdziwy wątek erotyczny. ;-)

Esther said...

Prawdziwy!
A to, co dzieje się w głowie, to niby nie jest prawdziwe?! ; ))

sepulka said...

Ekhm. Ja sobie wypraszam. I podkreślam, że to był MÓJ Dukaj! ;)

Klonowa Wróżka said...

To, co nam się dzieje w głowach, jest prawdziwe PRZEDE WSZYSTKIM ;)))

Sepulko - to naprawdę nie była moja wina! Ja się broniłam, a on mnie tak... znienacka wziął :PPP